Najstarsze na świecie polskie muzeum (?)

Z Anną Buchmann, dyrektor Muzeum Polskiego w Rapperswilu (kanton St. Gallen, Szwajcaria) rozmawia Katarzyna Kozłowska

Znajdujemy się w miejscu bardzo szczególnym, w dawnym XIII- wiecznym zamku rycerskim, dziś Muzeum Polskim w Rapperswil - i nie tylko - bo jest to także kolebka polskości poza granicami kraju, funkcjonująca swego czasu jako niemalże instytut narodowy. Pani Dyrektor, dlaczego to ta szwajcarska destynacja stała się przyczynkiem do utworzenia muzeum?

Mówiąc o historii Muzeum Polskiego w Rapperswilu należy cofnąć się do roku 1863, wybuchu powstania styczniowego. Polacy skazani na kolejne wygnanie szukali w Europie miejsca, które by umacniało poczucie tożsamości narodowej. Powstanie połączyło Polaków pochodzących z trzech zaborów, było stricte polskie, upominało się o wolność i godność. W czasie powstania niósł im pomoc mieszkający w Szwajcarii Władysław hr. Plater, potomek zamożnej rodziny pochodzącej z Inflant, powstaniec listopadowy. Stał się on „osobą opatrznościową” sprawy polskiej. Porzucił ideały romantyczne, powszechne w dobie poprzedniego powstania. Zwrócił się w stronę pozytywizmu, dostrzegał potrzebę pracy organicznej, rozumiał konieczność wychowania nowego, dobrze wykształconego pokolenia Polaków, świadomego własnej kultury i historii.
Szwajcaria, w której hr. Plater mieszkał od 1844 roku, stwarzała korzystne warunki dla tego typu działań. Konfederacja Helwecka zniosła cenzurę, wprowadziła wolność zgromadzeń i tworzenia partii politycznych. Stąd też w Szwajcaria stała się miejscem aktywności polityków wszystkich opcji, szczególnie mocno rozwijał się tu ruch lewicowy. I Szwajcarzy zawsze bardzo ciepło odnosili się do Polaków i ich sprawy. Z dużym zainteresowaniem śledzono w Szwajcarii przebieg powstania styczniowego, organizowano pomoc dla powstańców. Upadek powstania jeszcze bardziej utwierdził Władysława Platera w przekonaniu, że utworzenie ośrodka kulturalnego i naukowego dla Polaków przebywających poza granicami ówczesnych zaborów jest sprawą konieczną. Wydzierżawił on w roku 1870 rapperswilski zamek na 99 lat i przy poparciu wielu szwajcarskich przyjaciół otworzył Muzeum Polskie. Właścicielem zbiorów ustanowił naród polski, stąd tez nowa placówka otrzymała miano Muzeum Narodowego Polskiego.

Jeszcze przed powstaniem Muzeum, w dwa lata przed jego uroczystym otwarciem na wzgórzu zamkowym wzniesiono Kolumnę Barską przypominającą stulecie wybuchu konfederacji barskiej, zwaną przez Szwajcarów polską „kolumną wolności” -z napisem Wolność jest wielka rzeczą. Co właściwie miało symbolizować to przedsięwzięcie?

Władysław hr. Plater wywodził się z pokolenia trochę starszego niż ci, którzy brali udział w powstaniu styczniowym. W roku otwarcia Muzeum miał 62 lata. Dobrze pamiętał rodzinne dyskusje oraz dysputy o konfederacji barskiej (1768-1772), w której brali udział jego przodkowie. Odwołał się do tej tradycji, równocześnie przypominając o udziale Polaków, którzy nie tylko we własnym interesie, ale w imię hasła "Za naszą i Waszą wolność" uczestniczyli w wojnach w Europie. Inskrypcja w języku polskim i niemieckim na kamieniu węgielnym głosi: niespożyty duch polski stuletnią krwawą walką protestujący przeciw ciemiężącej go przemocy z wolnej ziemi Helwetów przemawia do sprawiedliwości Boga i świata. Ustawienie Kolumny i otwarcie Muzeum przyniosło też Szwajcarom miano otwartego wobec obcych i tolerancyjnego narodu, potwierdzając budowany przez nich przez wiele lat pozytywny wizerunek małego, alpejskiego kraju.

Muzeum powstało zanim uformowało się Muzeum Narodowe w Krakowie. To tutaj mieszkał i tworzył Żeromski, przebywali m.in Konopnicka, Orzeszkowa, Lorentowicz, Prus. Muzeum nie tylko skupiało nasze wybitne osobistości, ale wzbogaciło swoimi zbiorami polskie instytucje narodowe, w tym Muzeum Narodowe oraz powstałą w 1928 roku Bibliotekę Narodową w Warszawie. O czym jeszcze warto wspomnieć?

To prawda, że Żeromski uzyskał tutaj miejsce do pracy. Ciekawostką może być fakt, że wiele osób, które z nim w tamtym okresie pracowało w bibliotece muzeum w Rapperswilu ma odpowiedniki w postaciach wykreowanych w Ludziach bezdomnych. Bolesław Prus zaś zapisywał swoje skrupulatne uwagi o funkcjonowaniu społeczeństwa szwajcarskiego w Notatnikach z roku 1896. Na przykład: Na słupku na ulicy położyłem 5 centymów. I leżą dwa dni. Polskie Muzeum współkształtowało pozytywny wizerunek Szwajcarii. Oprócz zbiorów muzealnych i biblioteki na zamku w roku 1895 złożono w przygotowanym do tego celu mauzoleum urnę z sercem Tadeusza Kościuszki, który zmarł w Solurze (Solothurn) w 1817 roku. Wiąże się z tym ciekawa historia pozyskania urny z sercem Naczelnika, będącej w posiadaniu chrześniaczki Kościuszki, Emilii Zeltner (to w domu jej rodziców Kościuszko spędził ostanie lata życia). Pozyskanie urny zawdzięczamy m. in. wstawiennictwu włoskiego kompozytora Giuseppe Verdiego.
W roku 1927 roku całość zbiorów, biblioteka i archiwum zostały przetransportowane do Polski. Wydawało się to słusznym posunięciem i spełnieniem ostatniej woli fundatora. Niestety, rapperswiliana uległy w czasie drugiej wojny światowej prawie całkowitemu zniszczeniu. Wydawałoby się, że wraz z wywozem zbiorów rola muzeum w Rapperswilu zakończyła się. Jednak pozostający w polskich rękach zamek nadal służył interesom Polski. W 1936 roku zostało tu utworzone drugie muzeum, które pod egidą Ministerstwa Spraw Zagranicznych funkcjonowało jako „Muzeum Polski Współczesnej”; kierowała nim Halina Kenarowa- Jastrzębowska. Ciągłość obowiązku gromadzenia i pielęgnowania polskiego dziedzictwa narodowego została zachowana. Ważną rolę spełniało Muzeum w czasie drugiej wojny światowej. Pracowniczki Muzeum zapewniały internowanym w Szwajcarii polskim żołnierzom pomoc edukacyjną i program kulturalny.

Jednak historia znów zatoczyła koło. I placówka po wojnie znów zaczęła spełniać swoją pierwotną rolę jednoczenia emigracji i pielęgnowania wartości i skarbów kultury polskiej. Co wydarzyło się w 1951 roku, że doszło do zerwania umowy dzierżawnej ustalonej na 99 lat?

Umowa została zerwana przez Gminę Grodzką po osiemdziesięciu dwóch latach. Powodem była fatalna polityka ówczesnego rządu polskiego. Przedstawiciele ambasady rozpoczęli na zamku propagowanie komunizmu. Według ich osądu zbiory nie oddawały „ducha czasu”. Na zamku wystawiono portrety Marksa, Lenina i Stalina, dawne zbiory wywieziono do Polski w nieznane miejsca lub pochowano w magazynach małych nieznaczących muzeów. Kolumna Magna Res Libertas w tej sytuacji również musiała zostać zdemontowana.
W 1952 roku w następstwach zerwania umowy zamek oddano w ręce Der Schweizerische Burgenverein (Szwajcarskie Towarzystwo Zamków). Organizacja ta w ramach restauracji zamku usunęła wiele śladów polskiej obecności.
Jednak w Szwajcarii przebywali emigranci polityczni z Polski. Pomni tradycji polskiego muzeum na zamku, poprosili o przyznanie jednego pokoju na miejsce miejsce spotkań skazanych na banicję Polaków. Utworzyli w roku 1954 Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Polskiego i zaczęli organizować wystawy i zbierać polskie pamiątki. Taka jest geneza obecnych zbiorów. Dzięki Julianowi Godlewskiemu, jego finansowemu wsparciu i rozległym znajomościom na całym świecie, w roku 1975 Towarzystwo otrzymało obecne pokoje na drugim piętrze. Dużą rolę w powstaniu obecnego muzeum odegrał znany i szanowany w Szwajcarii ojciec Józef Bocheński.

A jak Szwajcarzy obecnie reagują na Polskie Muzeum w Rapperswilu? Czy znają historię i konotacje przyjaźni polsko – szwajcarskiej? Czy odwiedzają to miejsce tak samo chętnie jak Polacy?

Muzeum mieszczące się na półwyspie nad malowniczym Jeziorem Zuryskim ma za sobą, mimo dramatycznych przejść, stuczterdziestoletnią tradycję. Rapperswil to miejsce, gdzie przecinają się szlaki wędrówek, atrakcyjne miasteczko niedaleko Zurychu, ulubione miejsce wycieczek dla Szwajcarów i turystów z całego świata. Ponad 80 procent zwiedzających muzeum stanowią obcokrajowcy. Szwajcarzy przyprowadzają tu swoich gości z Polski, którzy często nic o Muzeum Polskim w Rapperswilu nie wiedzą.
Muzeum kontynuuje także tradycję spotkań dzieci żołnierzy internowanych w Szwajcarii w czasie drugiej wojny światowej. Nicią przewodnią zbiorów muzealnych jest historia polsko -szwajcarskich związków i ich charakteru. Już w XVI wieku Szwajcarzy przybywali do Polski, by pobierać nauki na Akademii Krakowskiej. Znani byli szwajcarscy budowniczowie okresu renesansu i baroku oraz cukiernicy. Polski dwór królewski stwarzał Szwajcarom możliwość pracy i rozwoju.
W okresie XIX wieku któż opanowuje rynek cukierniczy w Polsce? Szwajcarzy! Przybywali szukając pracy, i w Polsce stworzyli dla siebie podstawy egzystencji. Do Lourse’ów, Semadenich, Minnich, Lardelich’ów i Zambonich należały najelegantsze adresy kawiarenek i kawiarni w Warszawie. Bard epoki międzywojennej Eugeniusz Bodo to Szwajcar z Genewy. Antoni Patek to powstaniec listopadowy, który założył w Genewie słynną firmę Philippe & Patek, produkującą do dziś luksusowe zegarki. To tylko kilka najbardziej znanych przykładów.

Wiem, że bardzo dba pani o archiwum Muzeum, do którego trafiły spuścizny wielu polskich działaczy emigracyjnych, naszych instytucji działających w Szwajcarii. Jakie są pani osobiste najciekawsze wspomnienia z pracy?

Jedno z nich to, że podczas wieloletniej pracy przy archiwizowaniu dokumentów znajdujących się w tutejszym Muzeum odkryłam korespondencję prof. Krystyny Marek z Jerzym Stempowskim. A muzeum w Rapperswilu posiada archiwum prywatne prof. Marek. Prawie w Polsce nieznana, była uznanym profesorem prawa międzynarodowego w Genewie. Córka Zygmunta Marka, wicemarszałka Sejmu II RP, ukończyła gimnazjum w Zurychu. Wyjechała po wybuchu wojny z Polski i nigdy już do kraju nie wróciła. Współpracowała z paryską „Kulturą” i Radiem Wolna Europa. W 2007 roku poświęcona została jej konferencja Emigracja. Klimat czasu i klimat życia. Jerzy Stempowski i Krystyna Marek. Niewiele się mówi i wie o działalności naukowej i kulturalnej Polek na emigracji, a mnie to pasjonuje. Krystyna Marek nie jest wyjątkiem. Dwadzieścia lat na upublicznienie czekała spuścizna Józefa Mackiewicza i Barbary Toporskiej. Im również poświęciliśmy konferencję naukową w Rapperswilu.

Jak pisał Jerzy Odrowąż- Pieniążek: To było gniazdo niepodległej Polski – Rapperswil – nad jeziorem, w uroczym zamku… Z jednej strony misja nieulegająca przedawnieniu, z drugiej konieczność utworzenia nowej koncepcji. Co jest i będzie na przyszłość jest misją Muzeum Polskiego w Rapperswilu?

Muzeum nadal przedstawia dorobek polskiej kultury, jej historię. Zbiera rozproszone polskie pamiątki, dokumenty. Podobnie jak pierwsze Muzeum ma trzy filary: muzeum, bibliotekę i archiwum. Współpracujemy z wieloma instytucjami kulturalnymi w Polsce. Wystawy czasowe, wieczory literackie i koncerty powstają dzięki wspólnemu działaniu szwajcarskich i polskich instytucji. Przygotowujemy wieczory literackie, seminaria slawistów i koncerty muzyki polskiej.

Rozmowa ukazała się w numerze 9/2013 w miesięczniku Odra.
Trwa ładowanie komentarzy...