8. Zurich Film Festival (ZFF) dobiegł końca

zff.com
Pretendujący do bycia jednym z ważniejszych na świecie - festiwal filmowy „Zurich Film Festival” dobiegł końca. Nie tylko w Polsce jest wciąż słabo kojarzony. Marka festiwalu dopiero się rozwija. Z roku na rok fama festiwalu ogarnia większe rzesze odbiorców kina. Z całą pewnością można stwierdzić, że ósma już edycja dorocznego festiwalu w Zurychu jest obok prestiżowych pokazów Berlinale najpoważniejszą imprezą filmową w niemieckojęzycznym obszarze Europy.

„8. Zurich Film Festival” (20 – 30 września, 2012) po jedenastu dniach swojego trwania przeszedł już do historii. Śledząc niebotycznie szybki rozwój festiwalu i tym samym kolejne bite rekordy w sensie ilości uczestników (od 8 tysięcy widzów w 2005 do 51 tysięcy widzów w ubiegłym roku), warto przypomnieć jego najsłynniejszą, piątą edycję. Na lotnisku w Zurychu pod koniec września 2009 roku aresztowany został Roman Polański pod groźbą ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Rzekomy czyn gwałtu z 1977 roku na ówcześnie nieletniej Samancie Geimer był podstawą nakazu aresztowania uhonorowanego reżysera. Ten pamiętny nakaz zatrzymania Polańskiego skutecznie pokrzyżował plany organizatorów, by wręczyć Polańskiemu nagrodę za całokształt twórczości.



Polański nagrodę odebrał rok temu, po dwóch latach od jej przyznania. Szwajcaria ostatecznie nie zgodziła się wydać amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości feralnego reżysera. Paradoksalnie jednak ta dość przykra sprawa pozwoliła festiwalowi rozbłysnąć na skali rozpoznawalności dość dobitnie w branży filmowej. Rzecz jasna, skandal dopomógł przy okazji, w jego rozreklamowaniu.

W tym roku laury za zasługi zbierał amerykański aktor John Travolta. To ten fantastyczny odtwórca ról w niezapomnianych i na zawsze kultowych filmach takich jak: „Grease” i „Saturday Night Fever” czy „Pulp Fiction” odebrał z rąk organizatorów: Nadji Schildknecht i Karla Spoerriego statuetkę za dotychczasowy dorobek artystyczny. John Travolta uświetnił swoją obecnością pierwszy festiwalowy wieczór. Jako odtwórca głównej roli w najnowszym filmie „Savage” Oliviera Stone’a mógł w pełni cieszyć się zasłużonym triumfem. To był swoisty comeback po tragicznych wydarzeniach osobistych Travolty (śmierć syna Jetta w 2009 roku).

Wśród prominentnych gości rodem z Hollywood nie zabrakło Richarda Gere’go, Susan Sarandon czy Helen Hunt. Następnymi w kolejce do nagród na 8. Edycji Festiwalu Filmowego w Zurychu byli między innymi Tom Tykwer, reżyser takich filmów jak „Pachnidło”, czy kultowego "Biegnij Lola, biegnij” , a także Jerry Weintraub, producent „Karate Kid” czy Ocean' s Eleven.

Wczoraj, na uroczystości zamknięcia festiwalu podczas gali w zuryskiej Operze - Opernhaus to jednak nie hollywoodzkie gwiazdy świeciły na czerwonym dywanie niezaprzeczalnej sławy. Bowiem pomijając nagrody i zaszczyty dla tych, co są już ikonami w swojej branży, każdy festiwal tego typu ma za zadanie promować nowe nazwiska i tytuły godne przyszłego splendoru, a także otoczyć opieką własne produkcje i talenty szwajcarskiej kinematografii.

Wśród nagrodzonych w tegorocznej edycji statuetkami The Golden Eye filmów (biorących udział w sekcji konkursowej) to między innymi świetnie rokujący i pretendujący do miana jednego z ciekawszych wyprodukowanych w tym roku „Broken” (2012) Rufusa Norrisa. Mający premierę podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes film Brytyjczyka, będący adaptacją powieści Daniela Claya, opowiada przejmującą historię jedenastoletniej Skunk. To na niej skupia się oko kamery, próbując oddać nastoletnie pojmowanie rzeczywistości. Zastana, błoga teraźniejszość podlega nieuchronnej a przy tym gwałtownej fali dojrzewania. Grunt jej nastoletniego myślenia zaczyna rozpadać się na kawałki w momencie beztroskich, londyńskich wakacji. Młoda aktorka, Eloise Laurence dzięki roli Skunk została nazwana nowym objawieniem kina brytyjskiego. Film w polskich kinach ukaże się prawdopodobnie w styczniu, 2013.



W konkursowym dziale filmów dokumentalnych zwycięzcą okazał się amerykański „The Imposter” Barta Laytona. Psychologiczny thriller opowiada historię chłopca zaginionego w 1994 roku w Stanach Zjednoczonych, znalezionego po trzech latach w budce telefonicznej gdzieś w Hiszpanii. Czy ów mężczyzna z francusko - algierskim pochodzeniem naprawdę może być zaginionym blond chłopcem z Teksasu? Wywiady z najbliższymi nakładają się na wizualne retrospekcje. Mentalne podróże w głąb przeszłej wiedzy o osobie poszukiwanej uruchamiają poczucie bezsilności i są idealnym przykładem niemocy ludzkiej psychiki. Szczególnie w takim momencie, gdy oszalały i obolały tragedią umysł napotyka oszusta z potwornym darem do improwizacji, bycia kimś innym niż w rzeczywistości.



„Am Himmel der Tag” berlińskiej reżyserki Poli Beck to przykład wyboru przez jury sekcji filmów niemieckojęzycznych najlepszego filmu tego obszaru językowego i kulturowego. Reżyserski debiut opowiada o 25 - letniej kobiecie, która po upojnej nocy z nieznajomym dowiaduje się, że jest w ciąży. Jako niespełniona studentka architektury, postanawia udowodnić, że jej życie nabierze sensu, gdy zostanie matką. Niestety dziewczyna poroni…Czy jej życie wróci na poprzednie tory po zadanym znów ciosie?

Nagroda w kategorii najlepszego niemieckojęzycznego filmu dokumentalnego została wręczona dla „Der Prozess” Geralda Igora Hauzenbergera. Austriak opowiada w nim, jak wymiar sprawiedliwości alpejskiej krainy niesłusznie usiłuje wszelkimi metodami dowieść winę i skazać obrońców praw zwierząt.

Film „El ultimo Elvis” Argentyńczyka Armando Bo to w pełni zasłużona nagroda krytyków za najlepszy debiut na tegorocznym festiwalu. Rozwiedziony mężczyzna około 40 – stki, imający się na co dzień pracy bez perspektyw, pozbawiony kontaktów z córką zostaje postawiony w stan najwyższego reagowania w momencie śmierci byłej żony w wypadku samochodowym. Jak pogodzić nową, nieprzystającą do faktów rzeczywistość z nocnym życiem uważanym przez bohatera za bardziej prawdziwe i autentyczne, w którym możliwość przeistoczenia w gwiazdę Rock’n’ rolla Elvisa jest codziennym, drugim „ja”?

Silny akcent na koniec i osobisty wybór wielu uczestników festiwalu to „Appassionata” szwajcarskiego reżysera Christiana Labharta. Film zdobył nagrodę publiczności, zaś swoją bohaterką i prawdziwą gwiazdą publika mianowała pianistkę Alenę Cherny. Autentyczna, zarazem przejmująca opowieść o podróży w głąb dzisiejszej i dawnej ojczyzny pamiętającej lata dzieciństwa dziś uznanej pianistki. Pasaże pamięci, droga wstecz i na wskroś dawnej historii szwajcarskiej artystki wywodzącej się z Ukrainy.

Warto dodać, że podczas ósmej edycji Zurich Film Festival pojawił się również miły, polski akcent.
Film absolwenta łódzkiej Filmówki Tomasza Wasilewskiego „W sypialni” (2012) znalazł się w sekcji konkursowej International Feature Film (ostatecznie nagroda w tej kategorii powędrowała do „Broken” Rufusa Norrisa). „W sypialni” to podążanie za kobietą (w tej roli Katarzyna Herman), która porzucając rodzinę i dawną siebie, próbuje temperować na nowo emocje i własny sensualizm. Akty i czyny widzialne mówią więcej niż słowa, zaś gesty powiązane z obrazem to przekaz bez cienia natarczywego komentarza ze strony młodego, aczkolwiek uważnego reżysera.



Dobrze, że w przypadku ogromnego natłoku festiwali filmowych pojawia się wciąż nowy, świeższy koncept widzenia kinematografii europejskiej i generalnie, światowej. Poprzez kolejne edycje Zurich Film Festival pokazuje swój olbrzymi potencjał. Bo fakt, obszar niemieckojęzyczny nie miał jeszcze takiego festiwalu (dla regionu niemieckojęzycznego to wydarzenie bez precedensu!) a położenie Zurychu pozwala otoczyć uwagą nie tylko pobliskie Niemcy czy Austrię, ale przyciągnąć do siebie międzynarodową publikę. A co najważniejsze, wolno mniemać, że pomiędzy potężnym i prężnym szwajcarskim Locarno Film Festival w sierpniu i uznanym od przeszło lat 50. ubiegłego wieku Festiwalu Filmowym w Berlinie - Berlinale w lutym ma to wydarzenie wciąż wiele do zaproponowania.

Podczas tegorocznej edycji premierę międzynarodową miały między innymi filmy: „The Words”w reżyserii Briana Klugmana i Lee Sternthal, wspominny już „Savages” Olivera Stone’a czy „Arbitrage” Nicholasa Jareckiego ( z rolami główymi Richarda Gere i Susan Sarandon).

Tegoroczna edycja Zurich Film Festival udowadnia niedowiarkom, że pomiędzy dwoma filmowymi wydarzeniami o skali niezaprzeczalnie światowej, młody festiwal znalazł swój sposób na zachowanie tożsamości i umocował się na stałe w świadomości miłośników kina.
Trwa ładowanie komentarzy...