O autorze
Uważam, że w polskim internecie jest wciąż wiele do zrobienia. Brakuje czegoś w rodzaju wartościowych przekazów oddolnych. O Szwajcarii nadal wiemy niewiele. Stąd pomysł na bloga.

Zajmuję się freelancerskim pisaniem regularnym do Czasu Kultury, Literatek oraz RadiaJazz.fm. Ostatnio także dla Rity Baum, Odry, niezależnego magazynu bukinistycznego "Archipelagi" i Feminoteki.

Lubię skondensowaną treść, ale w życiu im mniej poukładania i stabilności, tym lepsza wróżba do bycia w ciągłej mentalnej podróży.

***
(rocznik 1984) Absolwentka socjologii oraz wiedzy o sztuce na Uniwersytecie A. Mickiewicza w Poznaniu. Studiowała także na Fachhochschule für Verwaltung und Rechtspflege w Berlinie. Mieszka i pracuje w Szwajcarii.

Czy to już koniec szwajcarskiej tajemnicy bankowej? Lada dzień powinna zapaść decyzja

Nie od dziś wiadomo, że Szwajcarzy chronią szczególnie swoją prywatność. Z prawem do ochrony sfery prywatnej ściśle wiąże się niespotykane nigdzie na świecie prawo bankowe. Osławiona już tajemnica bankowa "Bankgeheimnis" zabrania bankom udzielania komukolwiek informacji o koncie i jego właścicielu bez jego uprzedniej zgody. Dyskrecja przyciągająca najbogatszych na świecie, ma tu długą, wielowiekową tradycję. Dlaczego symbol Szwajcarii może upaść właśnie teraz?

Sektor finansowy Szwajcarii przeżywa dziś potężny wstrząs. „To jest naprawdę historyczny moment. Dostaliśmy dwa potężne uderzenia, nie tylko w nasz system bankowy, ale i polityczny” – ocenia dla bloomberg.com Tobias Straumann wykładowca ekonomii na Uniwersytecie w Zurichu.



Sprawa miała swój początek 3 lata temu. Amerykanin, Bradley Birkenfeld, były pracownik potężnego banku UBS AG przedstawił dowody w swoim kraju, na to w jaki sposób jego ówcześni koledzy z UBS pozyskiwali nowych klientów. Przy okazji pomagając im (zasłaniając się szwajcarskim prawem bankowym) w niepłaceniu podatków i oszukiwaniu amerykańskiego fiskusa (IRC, czyli Internal Revenue Service). Bank UBS w 2009 roku przyznając się do winy, zgodził się nie tylko zapłacić Stanom Zjednoczonym wielomilionowe odszkodowanie, ale także przekazać dane o rachunkach bankowych amerykańskich obywateli wskazanych przez IRS (chodzi o przeszło 4 tyś. kont).

Parę dni temu świat obiegła wiadomość, że Birkenfeld za tamte informacje uzyskał od Internal Revenue Service, odpowiednika naszego Urzędu Skarbowego potężną nagrodę w wysokości 104 milionów dolarów. Amerykański fiskus nikogo tak wcześniej nie obdarował. „Donosiciel” za swoje przewinienia tj. pomoc klientom w uchylaniu się od płacenia podatków, zdążył już odsiedzieć karę w amerykańskim więzieniu. Teraz jego czyn to przykład idealnego nieposłuszeństwa, zaś amnestia dla własnych obywateli ogłoszona przez amerykański Departament Finansów właśnie się kończy. Równocześnie trwa walka Waszyngtonu o uzyskanie od Szwajcarii danych o rachunkach Amerykanów sprzed dziesięciu lat wstecz. (Berno na razie upiera się na danych od roku 2009 w górę).

W praktyce oznacza to polityczne trzęsienie w Bernie, zmianę prawa bankowego z 1934 roku, niepowetowane straty całego sektora finansowego, odpływ międzynarodowych aktywów, depozytów oraz kapitału z ponad trzystu, istniejących obecnie szwajcarskich banków. Biorąc pod uwagę fakt, że tajemnica bankowa ma umocowanie prawne (art. 47 prawa bankowego z 1934 roku!) stawia też pytanie o niezależność polityczną Szwajcarii. Helwecką racją stanu na dziś dzień jest zatrzymanie erozji systemu opartego na neutralności i przywrócenie statusu wiarygodności własnych instytucji bankowych.

Równoległe do ataku na Szwajcarię przystąpiły na nowo rządy Niemiec i Anglii, które pierwotnie zaakceptowały umowy traktujące o potrącaniu podatków zaproponowane przez Helwetów. Prezydent Szwajcarii Eveline Widmer – Schlumpf mówiła ostatnio przy okazji kolejnych renegocjacji umów bilateralnych z Niemcami i Anglią: „Jesteśmy przekonani, że zachowanie prywatności jest doskonałą rzeczą dla naszych klientów, ale uznajemy także uzasadnione prawo państw do nakładania podatków na własnych obywateli”. I należy szczególnie te słowa uwypuklić. Bo nie jest prawdą, że szwajcarska tajemnica bankowa to nieograniczone pojęcie dające cień machinacjom i schronienie przestępcom. Zakazane jest jej używanie do czynów kryminalnych, a gdy przeciwko osobie toczy się postępowanie o pranie brudnych pieniędzy, korupcję czy oszustwa podatkowe, wtedy bank ma obowiązek (wynikający z tego samego prawa bankowego) przekazać dane klienta organom ścigania, także organom międzynarodowym, w tym zagranicznym władzom skarbowym.

Paradoksalnie to, co nie udało się przez wiele lat Unii Europejskiej, przy okazji tworzenia kolejnych dyrektyw m.in. o automatycznej wymianie informacji podatkowych obejmujących także neutralną Szwajcarię, czy układów bilateralnych zawieranych z Niemcami i Anglią po naciskach OECD, stało się udziałem szeregowego pracownika banku…szwajcarskiego.

Warto przypomnieć, że nawet sąsiednie Niemcy w czasach nazizmu zainteresowane przejęciem pieniędzy niemieckich żydów nie zdołały skruszyć mitu, a reputacja neutralnej Szwajcarii jako wiecznej, dostatniej przystani rosła dzięki temu w siłę. Aura dyskrecji, stabilna waluta i solidna polityka monetarna kraju przyciągała przez ten czas najbogatszych i najbardziej prominentnych ludzi na tym globie.

Co się dzieje dziś w kuluarach instytucji biznesowych, nietrudno zgadnąć. Dominuje pogląd o hipokryzji i podwójnych standardach w tym zakresie władz Stanów Zjednoczonych. Bo jaki kraj najpierw wtrąci do więzienia, a potem udziela ogromnej nagrody? Dane Tax Foundation (waszyngtoński think thank mierzący klimat podatkowy) z 2012 roku mówią o dobrym klimacie podatkowym m.in. w stanie Wyoming, Alaska, Nevada, ale mamy tu też Florydę. Znaczy to tyle, że funkcjonują stany, które od pewnych typów spółek nie pobierają podatku dochodowego od osób fizycznych oraz prawnych. Co jeszcze bardziej zadziwiające: Stan Nevada nie zawarł umowy o wymianie informacji z amerykańskim Internal Revenue Service! Czyli w praktyce, IRC poprzez Departament Finansów i Sprawiedliwości może zmusić zagraniczną (szwajcarską) administrację podatkową o przekazanie poufnych danych swojego obywatela rezydującego w alpejskim Davos, ale ile milionów dolarów defrauduje Amerykanin w Nevadzie przy cichym przyzwoleniu własnego fiskusa to temat poboczny. Czy amerykański fiskus ma moralne prawo naciskać niezależny kraj Europy, przymykając oko na bałagan na własnym podwórku?

Ale Szwajcaria nie ma wyboru.
Amerykanom dopomogły liczne skandale w ostatnich latach (WikiLeaks ma dane obciążające bank Julius Bär w sprawie operacji na Kajmanach, odejście Philippha Hildebrandta szefa szwajcarskiego Banku Narodowego (Die Schweizeriche Nationalbank – SNB w styczniu 2012 r.) związane z szemranymi interesami jego żony). Poza tym pechowy UBS, który miał traf zatrudnić przyszłego donosiciela to tak zwany „bank zbyt duży, żeby go ocalić” (too big to save), oznacza to, że państwo w najgorszym razie nie będzie w stanie go uratować własnymi środkami. Zresztą sprawa obecnie toczy się przeciw jedenastce szwajcarskich banków (m.in. Credit Suisse, Julius Bär). Kryzys finansowy to naczynie połączone. Nie ma antypod biznesowych w sercu gigantycznej metropolii finansowej. Po prostu trzeba finalnie zmienić prawo.

Sąsiedni przyczajony Liechtenstein i azjatycki smok Singapur z niepokojem obserwują kolejne doniesienia o stanie bitwy. Obok Szwajcarii to jedyne kraje na świecie, mające podobny zapis prawny, dziś już nie tyle o kontrowersyjnej, co fatalnej tajemnicy bankowej.

Trwa ładowanie komentarzy...