Nosisz torebkę od Louisa Vuittona? W Szwajcarii znają lepsze

Freitag Shop przy Geroldstrasse 17, Zürich	 •	 Archiwum własne
Freitag Shop przy Geroldstrasse 17, Zürich • Archiwum własne Archiwum własne
W okolicach dzielnicy Zürich West uwagę tamtejszych przechodniów przykuwa niebosiężny widok: Dziewiętnaście kontenerów frachtowych ułożonych jeden na drugim. I to w mieście, które słynie z restrykcyjnych zakazów dotyczących stawiania wysokich budynków. Co takiego kryje w sobie osobliwie industrialny, a przy tym niepretensjonalny wymysł architektoniczny?

Te industrialne skojarzenia, które nasuwają się nam natychmiast, są jak najbardziej trafione. Freitag Shop Zürich, który mieści się w tym 26 - metrowym budynku to flagowy projekt dwóch braci - Markusa i Daniela Freitagów. Marka Freitag słynie już szeroko w świecie, nie tylko szwajcarskiego design’u. Kto by pomyślał w 1993 roku, że stare plandeki okryciowe dla ciężarówek lub pasy bezpieczeństwa w autach użyte w produkcji unikalnych toreb mogą stać się obiektem kultu?



Aby stworzyć nową jakość, potrzeba nie tylko wizji, ale i odwagi. Założyciele marki Freitag, absolwenci grafiki na Hochschule für Gestaltung w Zürichu znakomicie zinterpretowali przyszłe trendy, które dotychczas uchodziły uwagi. „Szukaliśmy wodoodpornej i trwałej torby, która wtedy była kompletnie niedostępna” – wspomina 42 – letni dziś Markus Freitag. Nie ukrywając fascynacji wielkomiejskim stylem kurierów rowerowych w Stanach Zjednoczonych, prototyp pierwszej torby postanowili stworzyć sami.

Do dziś ta pierwsza torba w stylu messenger F13 Top Cat wykonana w dużej mierze "hand made" cieszy się wielką popularnością wśród kupujących. Na stałe reprezentuje linię 40 stałych modeli - "Fundamentals", wśród których praktycznie każda jest unikatem. W końcu ciężko jest trafić na idealnie identyczną plandekę ciężarówki gdzieś na szerokich autostradach Europy.



Projekty dwóch Szwajcarów są mocne i bardzo charakterystyczne. Koncept do stworzenia linii toreb Freitag jest prosty a rozliczenie jasne: 390 ton zużytych plandek ciężarowych, 36 tysięcy równie zużytych dętek rowerowych i jakieś 80 tysięcy samochodowych pasów bezpieczeństwa. W fabryce w dzielnicy Zürich Oerlikon rocznie wytwarza się 300 tysięcy produktów marki Freitag.

Co następuje dalej w procesie produkcji ? Wodoodporna tkanina, czyli ciężarówkowy brezent trafia do specjalnej pralki, gdzie podlega oczyszczaniu w wodzie …deszczowej. Freitag bowiem to marka świadoma i używająca słowa recycling na każdym etapie tworzenia.

Właściwie można dojść do wniosku, że to szalenie fascynujące wkładać do pralki kawał brudnego, niezniszczalnego materiału, który zaraz potem stanie się bazą wyjściową do stworzenia naramiennego, absolutnie funkcjonalnego obiektu pożądania.



Graficy pojawiają się w następnym etapie produkcji, który śmiało można nazwać powrotem do manufaktury i warsztatu tworzenia rękodzieła. W ruch wchodzą ciężkie nożyce do zadań specjalnych. To graficy ustalają, które z elementów plandeki staną się częścią torby na laptopa, zaś inne ozdobią pokrowiec i Pad’a. Zasadą marki jest tworzyć torby w taki sposób, aby wyglądały na stare. Finalnym krokiem, obok zszycia potwornie grubych skrawek brezentu, jest sfotografowanie każdej torby i jej charakterystycznego detalu - z osobna. Unikat musi zostać godnie uwieczniony. W dodatku każdy produkt otrzyma specjalny numer: F50 E.T to numer portfela a F48 Hazzard to torba dla typowego obieżyświatowego backpackersa.

Następnie każda z toreb zostanie dostarczona do jednego z dziewięciu sklepów Freitag na świecie. Poławiacze unikalnych pereł design’u już mogą zacząć łowy w Davos, Tokio, Nowym Jorku czy Berlinie. Przy czym każdy ze sklepów Freitag ma niesamowicie pulsującą lokalizację, gdzie łatwo można przekroczyć próg zabawy z konwencją. W końcu musi pojawić się w tych rejonach ktoś, kto za około 200 CHF - 300 CHF kupi charakterystycznie pachnący ekwipunek.

Produkty Freitag to genialny przykład świadomego antykonsumeryzmu zrodzonego na kanwie przesytu jednakowych produktów. Coś, co jest dobrze sprzedającą się marką, paradoksalnie jest w dużej większości uwielbiane przez wyznawców idei Naomi Klein i "No Logo". Można to wytłumaczyć tym, że niezależnie od statusu społecznego czy wykonywanej profesji Szwajcarów jednoczy nie tyle uwielbienie do dziwacznej torby unisex, ale wsparcie idei recyclingu i innowacji produktu z półki design, która stała się najsławniejszą częścią przekazu marki Freitag.

Na ulicach szwajcarskich miast na każdym kroku można ujrzeć kogoś, kto nosi produkty Freitag. Na jednej z najdroższych ulic na świecie Bahnhofstrasse w Zürichu torba marki Freitag swoją wrodzoną brzydotą dumnie podbija te noszone od Louisa Vuittona.




Więcej: freitag.ch
Podczas pisania artykułu korzystałam z materiałów: Museum für Gestaltung Zürich (MfGZ) z wystawy poświęconej produktom Freitag „Out of the Bag”
Trwa ładowanie komentarzy...